🍄 Z cyklu „Grzybowe opowieści” 🍄 – antybiotyki

Lenistwo. Cecha kojarzona zdecydowanie negatywnie, jednak jest źródłem niezliczonych wynalazków. Szczególnie objawia się ona w obliczu czasu na przyjemności, jak na przykład podczas wakacji. Sir Alexander Fleming zostawił stertę szalek z pożywką i bakteriami w zlewie i zamiast je umyć… pojechał na urlop. Gdy wrócił, zaczął pracę od sprzątania i tak na jednej z szalek odkrył pleśń, która wybiła bakterie z szalki. W ten sposób odkrył penicylinę – pierwszy antybiotyk, który swoją nazwę zawdzięcza rodzajowi pleśni, która tę substancję produkuje – Penicillium. Penicylina nie tylko uratowała miliony ludzi od (do tamtej pory) ciężkich i śmiertelnych chorób, ale była istotną przewagą aliantów w trakcie drugiej wojny światowej (Niemcy i ich sojusznicy nie mieli do niej dostępu), ponieważ dzięki niej od ran umierało mniej żołnierzy.

Komentarz
Warto również wspomnieć, że odkrycie Fleminga zapoczątkowało świadome stosowanie antybiotyków, jednak nasi przodkowie korzystali z nich od bardzo dawna.
Jak? Stosując znaną choćby z książek Henryka Sienkiewicza pajęczynę z chlebem. Jak to działało?
Przeżuty chleb zawierał amylazę ślinową, enzym trawiący cukry złożone, jak skrobia z chleba, do cukrów prostych, które stawały się pożywką dla zarodników pleśni osadzonych na pajęczynie. Rozwijająca się kolonia produkowała antybiotyki, które ograniczały rozwój bakterii w ranie, na którą taki opatrunek został nałożony!

Podobne wpisy